Urodziłam się w sierpniu
2002r. Trochę zaskoczyłam rodziców, bo na świat przyszłam
wcześniej niż się
spodziewali. Byłam bardzo malutka, jak
się urodziłam, ważyłam tylko
1390g! To
jest trochę więcej niż jedna torba cukru!
O, to jestem właśnie ja,
kilka dni po urodzeniu. Hi, hi, pieluszka większa
ode mnie. W szpitalu byłam strasznie
długo - prawie dwa miesiące!
Lekarze stwierdzili, że mam zespół
Downa (klik).
Miałam też chore serduszko
Mama przychodziła do mnie
codziennie i
przytulała mnie do swojego brzuszka,
żebym czuła ciepło i bicie jej serca.
Jak była przy mnie czułam się bezpiecznie i dobrze.
Popatrz na moją rączkę. Jest taka jak palec mojej
mamy!.
A tu jestemu u Taty już w
domu. A byłam tak mała, że
rodzice mieli kłopot z kupnem ciuszków dla mnie. Wszystko było za duże! Pasowały na mnie
tylko ubranka dla lalek.
Kocham Mamę.
Wada seruszka sama się naprawiła :)
Operacja nie była potrzebna
Po wyjściu ze szpitala
byłam bardzo słaba. Musiałam jeździć na
zajęcia rehabilitacyjne. Oj, dużo było tych ćwiczeń,
ale dużo mi pomogły. Na zajęciach uczyłam się
siadać, czworakować i chodzić. Chodzić nauczyłam się jak
miałam dwa latka. Nie umiem jeszcze skakać, a
tak już bym chciała! Zaczęłam niedawno biegać,
ale dzieci są jeszcze szybsze ode mnie. Jeszcze trochę, a będę je
doganiać!!! A za to jak się potrafię
wspinać! .
O, tu np. uczyłam się prawidłowo wstawać.
A teraz uwaga! Ja pływam! O, popatrz! Ale mam okulary!
Bardzo
lubię basen!!!
A teraz uwaga! próbuję też nurkować!
Staram się mieć pod wodą
otwarte oczy,
żeby coś widzieć,
ale nie jest to takie proste.
A wiecie, że jeżdżę na
koniu?
Nazywa się to hipoterapia – taka inna forma rehabilitacji.
Mimo, że jest to ćwiczenie, ja to uwielbiam!
Konie bardzo lubią jabłka i marchewkę.
Daję im jedzenie na otwartej dłoni i się nie boję mimo, że koń jest
duży.
Ja zresztą bardzo lubię zwierzęta.
Moja Babcia ma dwa koty, rybki i psa Freda (jestem
niewiele większa od niego),
Uwielbiam z Fredem grać w piłkę i go głaskać.
Koty też bym chciała głaskać, ale niestety uciekają.
Muszę je gonić, co zresztą jest bardzo fajną zabawą.
Ostatnio za kotem wczołgałam się pod łóżko.
A tu koza je mi z ręki.
Takie fajne kozy można spotkać u nas w Zoo
A to jest moja PRABABCIA!!!!
Ma 84 lata – wszyscy mówią, że to jest bardzo dużo!
Chyba tak, bo ja przecież mam dopiero 5 lat
(zdjęcie zostało zrobione, gdy miałam 3 lata).
PRABABCIA jest bardzo
elegancka !!!!
Na zdjęciu jestem razem z moim braciszkiem Jankiem.
Tu przedstawiam babcię
Teresę i dziadka Bogdana.
Byliśmy na spacerze nad morzem.
Byłam jeszcze malutka – spałam sobie smacznie w wózku.
Wózek oczywiście prowadzi moja mama.
A to babcia Lucyna, ciocia
Ola i super kuzyni Michał i Bartek!
Bardzo lubię (chyba jak
wszystkie dzieci) zimę!!!
Ale taką, gdy jest pełno śniegu i można jeździć na sankach i lepić
bałwana.
Uwielbiam słuchać piosenki
dla dzieci.
Bardzo lubię też malować – co chyba widać .
MOJE
URODZINY W moje urodziny rodzina i
znajomi świetnie się bawią. Spotykamy się na polanie w lesie.
Dmucham świeczki, a potem jemy mojego urodzinowego torta…
Hm, smucę się z jednego
powodu.
Nie potrafię mówić tak jak inne dzieci, czy moi rodzice.
Jest to dla mnie bardzo trudne.
Bardzo mocno nad tym pracuję z mamą i z panią logopedą.
Trochę to potrwa zanim będę mogła coś komuś opowiedzieć, ale jestem
dobrej myśli.
Wszystko natomiast rozumiem.
I mam swój język „migowy”, który też wszyscy rozumieją. A to już
potrafię
powiedzieć!!!!!! (klik)
A co
ja jeszcze
lubię?
Bardzo, ale to bardzo lubię
chodzić do przedszkola.
Mam wspaniałą grupę. Dzieci są super! I Panie przedszkolanki też!
We wrześniu (2006) rozpoczełam drugi rok w przedszkolu.
Pierwszy Bal Karnawałowy
Poza tym bardzo lubię, gdy
ktoś czyta mi książki.
Lubię rysować.
Bardzo lubię wygłupy.
A co robimy?
Np.: tarmosimy się na podłodze; gonimy się na czworakach i udajemy, że
jesteśmy pieskami albo kotkami;
bawimy się w potwora (to mama), który ma zjeść Agatkę; chowamy się pod
kołdrą.
Uwielbiam chodzić z rodzicami na spacer i uwielbiam chodzić na plac
zabaw,
gdzie mogę się wspinać na drabinki i bawić z innymi dziećmi.